| |

Sandacz, poza wspaniałymi walorami smakowymi, charakteryzuje się jeszcze innymi przymiotami stanowiącymi o jego tajemniczości. Sandacze należą do ryb lubiących miejsca o twardym dnie i mętnej, jednak dobrze natlenionej wodzie. Nie przepadają za dużą ilością roślinności. Występuje w większych rzekach, jeziorach oraz zbiornikach zaporowych. . Należy do niewielu ryb, które przed złożeniem ikry buduje gniazdo (robi to samiec), następnie strzeże terytorium z miejscem złożenia ikry ( w okresie rozrodu nie odżywia się).

W okresie dnia, szczególnie przy słonecznej pogodzie, ryby znajdują ostoję w zaciemnionych miejscach, wśród zwalonych drzew, pomiędzy głazowiskami , a także pod mostami i innymi budowlami wodnymi (lubi więc, miejsca mocno zacienione).
Na żer wychodzą pod wieczór i w tedy całkowicie zmieniają środowisko, bowiem można je spotkać nawet na płytkich, przybrzeżnych łachach , kiedy polują na ukleje, małe płotki, a także okonie. W rzekach często przebywają w miejscach napływowych wszelkich ostróg, tuż za główkami, oraz w wszelkich zagłębieniach dna (w miejscach pozornego braku nurtu).
Mimo, że sandacz ma opinie samotnika, bardzo często łączy się w stada, by wspólnie atakować wszelkie ryby na podobieństwo okoniowych hord.

Istnieje oczywiście wiele szkół związanych z łowieniem tej wspaniałej ryby. Odpuszczając sobie oczywiście metody żywcowe, której jestem przeciwnikiem, należy jednak wspomnieć o spinningowaniu martwą rybką. I tu prym wiedzie metoda zbrojenia rybki, wymyślona przez A. Drachkowitcha. Wielokrotnie udawało mi się, przy zastosowaniu systemiku, łowić jedną rybką przez kilkadziesiąt minut, zanim uległa uszkodzeniu (pod warunkiem, że wcześniej nie padła ofiarą drapieżcy).

Większość spinningistów łowiących sandacze posiada na ogół wypracowane metody połowowe, z którymi rzadko chcą się dzielić z innymi. Tak było między innymi ze sławetnymi kogutami, które przez lata stanowiły "tajną broń" poniektórych wędkarzy. Dopiero pokazanie się na naszym rynku wszelkich silikonów (twistery, rippery, a wśród nich przede wszystkim "kopyta"), dały duże możliwości połowowe. Okazało się, że złowienie sandacza w cale nie należy do najtrudniejszych. Podstawowym atutem przemawiającym za tego typu przynętami okazał się system zbrojenia wszelkich gum, które niejednokrotnie obstukiwały dno i prowokowały sandacza. Wielokrotnie zdarzało się złowić sandacza zahaczonego od zewnętrznej strony żuchwy, co wydawało się niehumanitarne lub wręcz graniczyło z szarpakiem. Dopiero bliższe poznanie działania sandacza podczas ataku uzmysłowiło, że sandacz niejednokrotnie atakował przynętę po przez dociśnięcie jej do dna i ogłuszenie, a dopiero potem przystępował do konsumpcji.

Nieprawdą okazało się twierdzenie, że sandacza można złowić tylko w nocy (bo rzeczywiście w tej porze jest jego aktywność największa), a w dzień to na ogół przez przypadek.
Wiele tego typu stereotypów uległo przeobrażeniu.

Oczywiście poznanie wszelkich niuansów związanych z łowieniem tej wspaniałej ryby, po przez teoretyczne rozważania, jest niemożliwe, bowiem wymaga bardzo dużej praktyki. Łowcy tej, wydawałoby się z pozoru tajemniczej ryby, mają jednak doskonałe wyniki. Osobiście preferuję połów sandacza przy pomocy metody "Pater Noster", czyli metody bocznego troka.
Chcąc, chociaż w części przybliżyć możliwości połowu sandacza, chciałbym jednocześnie sprowokować dyskusję na ten temat. Może znajdą się wśród braci wędkarskiej chętni do podzielenia się z innymi własnymi przemyśleniami i doświadczeniami (przede wszystkim w zakresie metod, stosowanych przynęt i ich prowadzenia, miejscówek itd.). |
|  | |  |
 | Komentarze |  | | Brak komentarzy.
| |  | |  |
 | Dodaj komentarz |  | | Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
| |  | |  |
|
 | Fazy księżyca |  | |
Większy rozmiar
| |  | |  |
|
 |