Wiele godzin dziennie wędkarze z Warszawy i okolic ratowali zatrute lub podduszone ryby w Zalewie Zegrzyńskim. Pracowali często spontanicznie, poświęcając swój czas i pieniądze.
Wielkie zegrzyńskie sandacze, sumy i inne okazałe ryby, których wędkarze na codzień tam nie widują, wychodziły pod powierzchnię łykać tlen, czasem z trudem zachowując normalną pozycję w wodzie.
Nawet wielkie sztuki dawały się bez oporu podejmować z wody podbierakami. Oszołomione nie reagowały na dotyk. Pracujący po wiele godzin wędkarze wypuszczali je w głównym nurcie w starym korycie Narwi, gdzie woda jest najbardziej natleniona.
Równocześnie podejmowane są akcje natleniania wody za pomocą pomp, a także przez wzburzanie powierzchni Zalewu silnikami motorówek płynących tyralierą.